HARDY GRAVEL - EDYCJA 2026
WELES
10.09.2026 01:30
250 km
1000 m
24 h
DROGA
W GŁĘBI
LASU
01
Wejdź do lasu. Resztą zajmie się Weles.
ŚLAD
WALESA
Oficialny plik trasy
POBIERZ PLIK GPX TRASYKRÓLESTWO WALESA
Strażnik…
Każdy las ma swojego strażnika. Każda ścieżka zna duchy, które po niej wędrują od setek lat. A na szlakach Hardego Gravela takim przewodnikiem i zarazem sprawdzianem siły będzie Leszy – trasa licząca 250 kilometrów, krótsza od Swaroga i Mokoszy, lecz nie mniej wymagająca. Bo wbrew pozorom to właśnie na średnich dystansach walka z samym sobą bywa najostrzejsza – gdy mięśnie pragną odpoczynku, a rozum każe cisnąć dalej, do samego końca.
Start…
Start, jak zawsze, z serca wydarzenia – Chotowa, gdzie ogień i gwar bazy wyścigu rozgrzewają jeszcze zanim koła dotkną szutru. Wojowie Leszego wyruszą w stronę północy, jakby mieli zamiar podążyć śladem Mokoszy i Swaroga, ku Wiśle. Ale nim dostrzegą srebrny nurt królowej polskich rzek – skręcą ku wschodowi, wybierając drogę, która poprowadzi ich na spotkanie z zieloną dziczą Podkarpacia.
Pierwsze kilometry miną pod osłoną pól i niewielkich lasów, aż wreszcie przed oczami zawodników pojawi się Mielec – miasto pracy i maszyn, ale także brama do kolejnych kilometrów przygody. Za Mielcem droga coraz mocniej wgryza się w przestrzenie, gdzie asfalt ustępuje szutrowi, a otwarta przestrzeń zamienia się w coraz gęstsze ostępy.
Prawdziwe oblicze…
To właśnie tutaj Leszy pokazuje swoje prawdziwe oblicze – prowadząc wojowników ku Wilczej Woli. To miejsce szczególne, gdzie duch puszczy miesza się z szumem wody i echem dawnego polskiego pogranicza. To tu trasa Leszego przecina się z drogą Mokoszy, by chwilę później wpaść na szlak Swaroga. W Wilczej Woli krzyżują się ścieżki bogów i ludzi – a każdy wojownik musi zadecydować, czy podąża dalej, czy ustąpi przed zmęczeniem.
Od tego momentu Leszy staje się częścią Swaroga – obie trasy, splecione jak korzenie pradawnego dębu, prowadzą już wspólnie w stronę mety. Szutrowe drogi, polne dukty i leśne dukty wystawią na próbę nie tylko nogi, ale i wolę walki. Bo choć meta w Chotowej wydaje się coraz bliżej, to każdy kilometr będzie jak kolejna pieśń o wysiłku, upadku i powstaniu.
Koniec…
A gdy wreszcie dotrzesz do końca, do ognia i śpiewów Nocy Kupały, poczujesz, że Leszy nie był tylko trasą. Był sprawdzianem hartu ducha. Był przygodą, która pozwoliła ci wejść w świat dawnych legend i poczuć ich moc. Bo kto przejedzie 250 kilometrów w rytmie własnych nóg i serca, ten na zawsze staje się częścią opowieści Hardego Gravela.