HARDY GRAVEL - EDYCJA 2026
WELES
10.09.2026 01:31
600 km
3000 m
60 h
DROGA
W GŁĘBI
LASU
01
Wejdź do lasu. Resztą zajmie się Weles.
ŚLAD
WALESA
Oficialny plik trasy
POBIERZ PLIK GPX TRASYKRÓLESTWO WALESA
Swaróg – 600 km, ogień i żelazo…
Swaróg – bóg ognia, kowal świata i opiekun słońca. To właśnie jego imię nosi najdłuższa i najcięższa trasa Hardego Gravela: Noc Kupały. Dystans 600 kilometrów to wyprawa, która wymaga hartu ducha, siły i cierpliwości, bo tylko wybrańcy będą w stanie przejść przez wszystkie próby i dotrzeć do mety, niosąc w oczach blask świętego ognia.
Start odbywa się w Chotowej, u wrót puszcz i wód Podkarpacia. Wojowie ruszają najpierw na północ, gdzie szerokie pola i wstęgi szutrowych dróg prowadzą ich ku Wiśle. Nim jednak przekroczą Królową Rzek, muszą minąć Szczucin i dotrzeć do Nowego Korczyna, gdzie most otwiera drogę ku Ponidziu. Ten region, pełen łagodnych wzgórz i pradawnych grodzisk, staje się pierwszym testem wytrwałości. Droga prowadzi przez Wiślicę, Pińczów i Busko-Zdrój, aż wreszcie na horyzoncie wyrasta kamienny Szydłów – „polskie Carcassonne”. Tam, po 230 kilometrach jazdy, czeka pierwszy pitstop i chwila wytchnienia.
Ale prawdziwe wyzwania dopiero nadchodzą. Za Szydłowem otwierają się bramy Cisowsko-Orłowińskiego Parku Krajobrazowego, gdzie gęste lasy i legendarne szutry zamieniają trasę w dziką, dziesiątki kilometrów długą kuźnię cierpliwości. To właśnie tam, w cieniu prastarych dębów, słychać echo dawnych bogów, a zawodnik zdaje sobie sprawę, że ten szlak nie jest zwykłą trasą – to próba charakteru.
Kolejny etap…
Kolejny etap prowadzi ku zamkowi Krzyżtopór w Ujeździe. Mury, które kiedyś miały być najwspanialszą fortecą Rzeczpospolitej, dziś patrzą pustymi oczodołami na wojów Hardego Gravela, przypominając, że i największe dzieła człowieka kruszy czas.
Dalej droga wiedzie ku Sandomierzowi, strażnikowi nadwiślańskich wzgórz i lessowych wąwozów, gdzie drugi pitstop czeka u stóp starówki. Tam trasy Swaróg i Mokosz rozdzielają się poraz ostatni – Swaróg wiedzie dalej na wschód, przez Stalową Wolę i Kolbuszową. To etap, gdzie walka z dystansem staje się próbą wewnętrzną – setki kilometrów już za plecami, a wciąż daleko do mety.
Meta…
Dopiero, gdy wojownik dotrze do Przecławia i znów połączy losy ze śmiałkami Mokoszy, poczuje, że ogień Swaroga hartował go nie na marne. Ostatnie kilometry to już taniec z przeznaczeniem – powrót do Chotowej, gdzie nocne ognie Nocy Kupały rozświetlą zmęczone twarze, a metaliczny blask żelaza w oczach zawodników powie jedno: przeszliśmy próbę ognia.